“Nie rozmawiaj z obcymi” – to fraza, którą słyszymy w dzieciństwie wielokrotnie – od rodziców, dziadków i dobrych cioć 🙂  Buduje ona w nas od małego przekonanie, że należy bać się rozmowy z nieznajomymi, że nie wynika z niej nic dobrego. Buduje to wewnętrzny opór i silną granicę, które w dorosłym życiu przeszkadzają w nawiązywaniu relacji, w networkingu. Jak się przełamać? Może kolejny (już 20!) #PoniedziałkowyEksperyment – „Porozmawiaj z kimś obcym”, pomoże Ci w tym 🙂

Od dziecka byłam zachęcana do nawiązywania relacji, poznawania nowych osób. W domu moich rodziców przewijało się wielu przyjaciół rodziców, sąsiadów i bliższa i dalsza rodzina. Moi rodzice wypychali mnie do samodzielnego poznawania innych.

Przykład? W mojej okolicy był taki zwyczaj na Wielkanoc (a właściwie w Lany Poniedziałek), że chodziło się do sąsiadów pokropić ich wodą kolońską lub wodą – zależnie do tego czy poczęstowali nas słodkością / wykupili się czy nie 🙂  (coś a’la smakołyk albo psikus podczas amerykańskiego Halloween). Moje rodzeństwo było 3 i 4 lata starsze, więc gdy oni wyrośli z tej zabawy mając 10 i 11 lat, ja akurat byłam w odpowiednim wieku. Czy zrezygnowałam z tej zabawy? Oczywiście, że nie. Zachęcona przez rodziców – po prostu poszłam sama! A nie znałam ok 50% ludzi, do których zapukałam 😀  Czy wyobrażacie sobie taką sytuację teraz? A to zaledwie przykład jednej sytuacji z mojego dzieciństwa, gdy rodzice wypychali mnie do kontaktu z nowymi ludźmi, a było ich więcej!

Świat zmienia się, zmienia się również sposób wychowywania dzieci. Obserwuję coraz częściej wśród młodszych osób (urodzonych po 90 roku) problem w nawiązywaniu relacji, poznawaniu nowych osób “w realu”. Pokonanie barier zapoznania się, braku tematu do rozmowy, konieczności przedstawienia się na forum, etc. jest zbyt silna. Niestety bardzo często rezygnujemy po prostu. A przez to tracimy wiele – ludzie są tacy ciekawi! A poznając nowe osoby rozwijamy się, poszerzamy horyzonty, zmieniamy perspektywę. Stąd dzisiejszy #PoniedziałkowyEksperyment 🙂

Porozmawiaj z kimś obcym

Dziś chciałabym Ci zaproponować tygodniowy eksperyment – w ciągu najbliższych 7 dni porozmawiaj z co najmniej 3 nieznajomymi osobami. Mam tutaj na myśli rozmowę dłuższą niż 5 minut. Może to być osoba poznana w autobusie czy tramwaju, na wydarzeniu (meetupie / konferencji), w parku czy na ulicy. Dowolnie!

Zastanów się:

  • czy czujesz jakieś opory przed pierwszym kontaktem z nieznajomą osobą,
  • z czego wynikają Twoje bariery, jeśli je masz,
  • jakie myśli Ci towarzyszą,
  • czy dowiedziałeś się czegoś nowego o sobie lub świecie,
  • czy Twoje nastawienie zmienia się przy kolejnych, nowo poznanych osobach,
  • czy było to dla Ciebie trudne?

I podziel się swoimi przemyśleniami, a może i innymi pytaniami, które sobie zadałeś/aś w dyskusji pod postem 🙂  A tym czasem porozmawiaj z kimś obcym. 

Miłego poniedziałku!

Poniedziałkowy eksperyment to seria krótkich tekstów, w których zachęcam Was do przeprowadzania małych eksperymentów w Waszym życiu. Dzielę się także efektami swoich i wnioskami, które dla mnie z nich płyną. Zapraszam Was do komentowania: jak podoba Wam się dany eksperyment, jakie są Wasze przemyślenia z nim związane, a może macie propozycje kolejnych poniedziałkowych eksperymentów. Zapraszam 🙂

Wszystkie poniedziałkowe eksperymenty >>

 

 

  • Ogólnie nie lubię rozmawiać z nieznajomymi na ulicy – może dlatego, że zdarza się, że oni sami zaczynają rozmowę, a potem mówią, mówią, mówią… Jestem typem, który np. w komunikacji miejskiej lubi ciszę i spokój – lubię obserwować świat przez okno i nie lubię „rozpraszaczy”. A jak dosiadła się do mnie kiedyś babcia, która całą drogę opowiadała o swoich wnukach… Nie czułam się komfortowo. Takie rozmowy mnie często nudzą, zdarza się, że bywają ciekawe, ale rzadko kiedy taki rozmówca dopuszcza mnie do głosu – raczej traktuje wyłącznie jako słuchacza, a mnie taka relacja w ogóle nie interesuje, jeśli mówimy o nieznajomych. Przyjaciółkę, osobę bliską, mogę wysłuchać, jeśli ma jakiś problem, chce się wygadać, nie muszę wtedy w ogóle się odzywać, nie ja jestem wtedy ważna, ale jeśli mowa o osobach obcych… Żaden „deal” jak dla mnie. Brutalne stwierdzenie, ale tak czuję.
    Nie zawsze tak jest, oczywiście. Kiedyś mnie i koleżankę zagadał „menel”. Okazało się, że pan jest po studiach, że ma wiedzę o świecie, kilka ciekawostek nam podsunął, fajnie się z nim rozmawiało. I właśnie: ROZMAWIAŁO. On słuchał nas, komentował, potem opowiadał coś swojego… Nie było jednostronności. Tylko że najczęściej ludzie są skupieni na sobie…

    • Cześć Marto 🙂 dzięki za komentarz!

      Rzeczywiście te osoby, które zazwyczaj zaczepiają nas w miejscach publicznych nastawione są na to mówienie, a nie na słuchanie. Zazwyczaj są to osoby samotne, które szukają po prostu kontaktu z drugim człowiekiem. Może widzą w Tobie dobrą energię i dlatego Cię zaczepiają? 🙂 Czasem też takie osoby się trochę stresują, że mogą zostać źle odebrane, dlatego mówią za dużo 🙂

      Jeśli chcesz, by była to konwersacja, to sama spróbuj zagadać do osoby w autobusie, metrze, czy na wydarzeniu – powiedz jej komplement, czy po prostu się uśmiechnij. Jeśli ta konwersacja będzie zaczęta przez Ciebie, to będziesz miała większy wpływ na to jak będzie wyglądać 🙂

      Jest też tak, że rzeczywiście coraz więcej osób jest nastawionych na „nadawanie” niż „odbieranie” 🙂 (piszę o tym tutaj m.in.: http://www.managerembyc.pl/9-nastaw-sie-na-sluchanie/ ) ale w sumie to w naszych rękach jest, żeby to zmienić. Swoim zachowaniem, przykładem można naprawdę mieć wielki wpływ na rzeczywistość 🙂 Powodzenia!